eduskrypt.pl - platforma nominowana do WORLD SUMMIT AWARD 2007

Mamy wpływ na wzrost swoich dzieci - uważają polscy antropolodzy

Dzieci uczęszczające do żłobków i przedszkoli będą w przyszłości około dwóch centymetrów niższe od rówieśników wychowujących się w domu. Takiego odkrycia dokonali naukowcy z Zakładu Antropologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wyniki ich badań zamieszczono w prestiżowym czasopiśmie „Economics and Human Biology".  Do zajęcia się tym zagadnieniem skłoniło naukowców coraz powszechniejsze w Polsce zjawisko powierzania opieki nad maluchami osobom trzecim. Wiele dzieci, zwłaszcza mieszkających w mieście i mających rodziców z wyższym wykształceniem, widuje ich tylko przez jeden dzień w tygodniu. 

W większości polskich rodzin oboje rodzice pracują zawodowo, więc w momencie urodzenia dziecka powstaje problem zorganizowania mu opieki.

 KTO WYCHOWUJE NASZE DZIECI?

 Kto w takim razie zajmuje się dziećmi i czy typ tej opieki może wpłynąć na ich przyszły rozwój - takie pytania zadaje sobie wielu antropologów.

 „Badania nad wpływem czynników społeczno-ekonomicznych na tempo wzrastania, stan zdrowia oraz wiek pokwitania nie są niczym nowym. To jedno z ulubionych zagadnień antropologów. Chyba każdy z nas chociaż raz w życiu zajmował się problemem wpływu warunków życia na kondycję biologiczną" – mówi dr Iwona Wronka, adiunkt w Zakładzie Antropologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

 "Niewiele jest jednak prac bezpośrednio poruszających kwestię różnic pomiędzy tempem rozwoju dzieci wychowujących się w domach oraz dzieci uczęszczających do placówek wychowawczych. My postanowiliśmy to zmienić" - dodaje.

 Celem przeprowadzonych na UJ badań było określenie, czy czynniki socjoekonomiczne mają wpływ na to, jaką opiekę otrzymują dzieci oraz czy owa opieka wpływa na ich posturę i współczynnik masy ciała (BMI) w dorosłym życiu. Eksperymentem objęto 783 studentki pomiędzy 20. a 24. rokiem życia (urodzone w latach 1981-1985) z południowej Polski.

 Naukowcy podeszli do sprawy metodycznie. Najpierw określili najlepsze wyznaczniki statusu danej osoby. Uznali, że są nimi wykształcenie rodziców oraz miejsce zamieszkania. Następnie postanowili sprawdzić, kto zajmuje się dziećmi pracujących rodziców, czy typ opieki zależy od statusu rodziny oraz jak to wpływa na wzrost dziecka i jego BMI.

 Okazało się, że dziewczęta z rodzin dobrze sytuowanych (środowisko miejskie, wyższe wykształcenie rodziców, brak rodzeństwa), znacznie częściej niż inne dzieci uczęszczały do dziennych ośrodków opieki, takich jak żłobki i przedszkola. W zdecydowanej opozycji były te dziewczynki, które pochodziły z rodzin wielodzietnych, mieszkały w domach jednorodzinnych i których  rodzice mieli zawodowe wykształcenie. Przedstawicielki tej grupy wychowywały się przeważnie w domu, pod opieką niepracującej matki.

 ZOSTAW W DOMU - BĘDZIE WIĘKSZE

 „Badania przeprowadziliśmy na razie na niewielkiej grupie uczestników, ale potwierdziły one tezę, że warunki, jakie towarzyszą nam w pierwszych latach życia, mogą istotnie wpływać na przebieg całego procesu ontogenezy (na cały rozwój)" – zaznacza Wronka.

 Analiza danych zebranych podczas badania pokazała, że największe różnice wzrostu wystąpiły pomiędzy dziewczętami uczęszczającymi do żłobków i przedszkoli oraz tymi, które wychowywały się przy matce. Nie zauważono natomiast znaczących różnic między osobami, które trzy pierwsze lata życia spędziły w domu i później zaczęły chodzić do przedszkola, a tymi, które nigdy nie uczęszczały do takich placówek.

 Według Wronki, wiadomo nie od dziś, że im wyższe wykształcenie ma dana osoba, tym lepsza jest jej wiedza na temat profilaktyki prozdrowotnej i zasad żywienia. Jednak, jak wskazują omawiane badania, oznacza ono równocześnie mniej czasu dla dziecka. „Dobrze zarabiające matki często nie rezygnują z pracy, a dziećmi zajmują się opiekunki lub przeznaczone do tego instytucje. Nie pozostaje to bez wpływu na zdrowie i rozwój dziecka" - przypomina.

 Okazało się bowiem, że typ sprawowanej nad dzieckiem opieki wyraźnie wpływa na jego przyszły wzrost. Panie, które jako dzieci oddawane były do żłobków i przedszkoli, były średnio 2,4 cm niższe od osób dorastających w domu, pod opieką matek.

 Jednak już BMI nie zależało od tego, kto i jak wychowywał dzieci. Nie oznacza to, że nie mają na niego wpływu inne czynniki społeczno-kulturowe, np. wykształcenie matki.

  „Zauważyliśmy bowiem, że im lepiej wykształcona jest kobieta, tym szczuplejsze są jej córki" – mówi Wronka. "Potwierdza to wyniki naszych wcześniejszych badań, dotyczących kulturowego uwarunkowania niedowagi w populacji młodych Polek, w których dowiedliśmy, że niedobór masy ciała częściej występuje u osób o wysokim statusie społeczno-ekonomicznym" - dodaje.

 „Przypuszczam, że delikatniejsza budowa ciała dziewcząt wychowujących się z dala od matek wynika ze sposobu żywienia oraz częstości zachorowań na różne infekcje. Dziecko przebywające w grupie jest znacznie bardziej narażone na +złapanie wirusa+, co osłabia jego organizm i lekko hamuje wzrost" - sądzi naukowiec.

 Wronka uważa, że kolejnym odpowiedzialnym za to czynnikiem może być skrócony czas karmienia piersią. „Matka wracająca do pracy po trzech miesiącach od porodu na pewno ma problemy z kontynuowaniem takiego sposobu żywienia niemowlęcia, co niekorzystnie odbija się na jego przyszłym rozwoju" – mówi.

 Naukowcy podkreślają też, że pewien wpływ na wyniki eksperymentu mogła mieć specyfika czasu, w którym przyszły na świat uczestniczki badania. Urodziły się one bowiem w latach 1981-1985, kiedy utrudniony był dostęp do wielu artykułów spożywczych, a różnorodność jadłospisu w żłobkach i przedszkolach była mocno ograniczona.

PAP - Nauka w Polsce, Katarzyna Pawłowska

 góra strony




Koszyk jest pusty
Zaloguj się:

adres e-mail:

hasło:
   
« Zarejestruj się
Wpisz pobrany
kod dostępu:
 
Polecamy:















Google
    
UWAGA! Ten serwis używa plików cookies i podobnych technologii, proszę zapoznać się z polityką prywatności platformy edukacyjnej eduskrypt.pl
ZAMKNIJ