Darmowe lub symbolicznie odpłatne fachowe publikacje z wielu dziedzin związanych z nauka i edukacją.
Natychmiastowy dostęp!
Sprawdź, być może znajdziesz to czego szukasz, nie tracąc czasu i środków na dalsze poszukiwania.
Informacje - szczegóły
Antropologia (17) | Archeologia (508) | Astronomia (530) | Biologia (175) | Biotechnologia (38) | Chemia (85) | Ciekawostki (1764) | Ekologia (475) | Ekonomia i Biznes (334) | Etnologia (20) | Filozofia (28) | Fizyka (96) | Fundusze, granty, stypendia (142) | Genetyka (129) | Geografia (47) | Geologia (53) | Gimnazjum (23) | Historia (744) | Historia sztuki (103) | Imprezy kulturalne (366) | Informatyka (318) | Inne (500) | Językoznawstwo i filologie (82) | Konferencje i imprezy naukowe (489) | Konkursy (365) | Kształcenie zintegrowane (9) | Liceum / Technikum (115) | Literatura (75) | Ludzie nauki (256) | Matematyka (40) | Medycyna (1432) | Miasta i regiony (38) | Muzyka (37) | News bulletin - English (652) | Paleontologia (45) | Prawo (114) | Przyroda (416) | Psychologia (238) | Religie (72) | Rozrywka (58) | Socjologia (328) | Sport (63) | Studia wyższe (189) | Szkoła podstawowa IV-VI (15) | Sztuka (12) | Świat (1197) | Targi (52) | Technika i technologie (496) | Turystyka (18) | Uczelnie wyższe (524) | Unia Europejska (80) | Współpraca naukowa (36) | Wszystkie etapy szkolne (153) | Wychowanie przedszkolne (19) | Z życia szkoły (37) | Żywienie (133)
Język polski nie jest zagrożony
2007-02-23 20:30:22
Język polski, skutecznie opierając się naporowi angielszczyzny, na przekór zapowiedziom sprzed kilku lat, nie tylko nie wymiera, ale rozszerza swoją obecność na świecie. Poszerzają się też granice stosowania języka ogólnego, wynikające z rozszerzania się pól aktywności współczesnych Polaków – uważa językoznawca z Uniwersytetu Śląskiego, prof. Piotr Żmigrodzki.
Jak ocenił podczas sesji naukowej, zorganizowanej na Uniwersytecie Śląskiem z okazji Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego, teza o zagrożeniu polszczyzny najczęściej formułowana jest nie przez językoznawców, a przez „tak zwanych zatroskanych zwykłych użytkowników języka”. Niebezpieczeństw dopatrują się oni m.in. w ekspansji języka angielskiego oraz w wulgaryzacji i prymitywizmie językowym samych Polaków.
Językoznawcy uważają jednak, że procent słownictwa angielskiego w polszczyźnie, poza odmianami specjalistycznymi, nie jest nadmiernie wysoki, a sam język polski coraz częściej używany jest również poza granicami kraju. Wskazują też, że niskie kompetencje językowe dużej części Polaków, dotąd niewidoczne w dyskursie publicznym, zostały ujawnione dzięki rozwojowi internetu.
„Jako zewnętrzne źródło zagrożenia wymieniana jest najczęściej angielszczyzna, która jakoby wypierała polszczyznę z użycia publicznego oraz w sposób nieodwracalny wpływała na jej system leksykalny. Niebezpieczeństwa mające z tego wynikać, miały prowadzić do stopniowego wymierania polszczyzny. Tak śmiałą tezę sformułowano - głównie na użytek mediów - około 2000 r.” – mówił Żmigrodzki 19 lutego w Katowicach.
Pojawiły się nawet wówczas głosy o „pierwszym rozbiorze polszczyzny”, którym miałoby być publikowanie w Polsce niektórych norm Unii Europejskiej w języku oryginału. Obecnie jednak – w opinii językoznawcy - spór na ten temat nieco wygasł. „Z biegu wydarzeń wynika, że rację mieli ci, którzy zagrożenie ze strony angielszczyzny bagatelizowali” – ocenił Żmigrodzki.
Wskazał natomiast, że język polski wychodzi poza granice kraju, w niektórych państwach nawet przenikając do sfery oficjalnej. „Pojawiają się nowe polskojęzyczne wspólnoty, m.in. w Wielkiej Brytanii i w Irlandii, gdzie wprowadza się polskojęzyczną obsługę w bankach czy rozdaje się ulotki w języku polskim związane z kampanią do władz lokalnych. Regulatorem tych stosunków okazuje się nie żadna ustawa, lecz wolny rynek” – podkreślił naukowiec.
Oceniając kondycję współczesnej polszczyzny, językoznawca uznał poruszane często - wraz postulatami do językoznawców, by „coś z tym zrobili” - problemy wulgaryzacji i prymitywizacji języka, za medialne „problemy dyżurne”. Wskazał przy tym, że prymitywne zachowania językowe widoczne dziś szczególnie mocno w dyskursie publicznym, nie są zjawiskiem nowym.
„To ujawnienie się tego, co we wcześniejszych warunkach nie miało możliwości się ujawnić. W przeszłości bowiem status publicznego nadawcy, czyli osoby które swoje teksty mogła wprowadzać do publicznego obiegu, był na swój sposób elitarny” – zaznaczył.
Przed upowszechnieniem internetu, autorzy tekstów pojawiających się w publicznym obiegu byli do tego przygotowani z racji wykształcenia i statusu społecznego, a jeśli nawet nie – ich teksty przed publikacją przechodziły opracowanie, także pod względem formy językowej. Dopiero upowszechnienie się tego masowego środka przekazu, pozwoliło teoretycznie każdemu zostać nadawcą tekstu, który ma szansę wejść do publicznego obiegu.
„To właśnie w spontanicznych tekstach internetowych objawia się rzeczywista kompetencja językowa przeciętnego Polaka, wcześniej może nieznana językoznawcom, którzy ograniczali się do badania tekstów z literatury pięknej lub czasopism. Nawiasem mówiąc, bezlitośnie też demaskowana jest nieskuteczność nauczania w szkole ortografii” – podkreślił Żmigrodzki.
Językoznawca wskazał jednak, że jednocześnie znacznie rozszerzyły się granice stosowania języka ogólnego, co wynika z rozszerzania się pól aktywności współczesnego przeciętnego Polaka. Upowszechnienie wielu słów uznawanych wcześniej za specjalistyczne, doprowadziło nawet do rozmycia się granic języka ogólnego. Zjawisko to – według Żmigrodzkiego – należy uznać jako przejaw bogacenia się i doskonalenia języka.
Pytany o rolę współczesnych językoznawców Żmigrodzki wskazał, że powinni koncentrować się na dwóch zadaniach: opisywaniu języka, przede wszystkim w postaci aktualnych, rzetelnie skonstruowanych słowników, a także edukacji językowej Polaków, ale też - w sytuacji dalszej ekspansji polszczyzny – obcokrajowców i nauczycieli uczących ich języka polskiego. MTB
PAP - Nauka w Polsce
Jeżeli nie znalazłeś tego czego szukasz skorzystaj z poniższej wyszukiwarki.